Łączenie maseł, olei, wosków w poszukiwaniu idealnej konsystencji, jest dla mnie niesamowitą frajdą.
Przepis, który Wam przedstawię, wykorzystałam w listopadzie, więc miałam czas by go przetestować.
Muszę przyznać, że w końcu udało mi się znaleźć idealne proporcje substancji stałych do ciekłych. Ale to co sprawia, że konsystencja jest idealna, a balsam długo się utrzymuje na ustach to wosk pszczeli i lanolina. Próbowałam, naprawdę próbowałam zrobić pomadkę bez lanoliny. To nie było to samo. Pomimo, że dobrze nawilżała usta, za szybko się wchłaniała, konsystencja była również zbyt lejąca, przez co w upalne dni spływała z ust. A nie o mniej udanych próbach będę tu pisać.
Czego potrzebujemy?
Składnik:
|
Ilość (łyżeczka):
|
Masło mango (ZSK)
|
3
|
Masło Shea (e-naturalne)
|
1
|
Lanolina
|
1
|
Wosk pszczeli (ZSK)
|
2
|
Olej migdałowy (KTC)
|
2
|
Olej kokosowy (KTC)
|
1
|
Olej rzepakowy (Kujawski)
|
1
|
Olej z rokitnika
|
1
|
Witamina E (ZSK)
|
0,5
|
Olejek eteryczny
|
6 kropli
|
Taka ilość pozwala na na zrobienie ok. 50 ml balsamu, który ja rozlałam do pięciu opakować. Masła i oleje możemy używać dowolne jednak zachowując proporcje 4 łyżeczki masła na 5 łyżeczek oleju. Nie zamieniałabym lanoliny i wosku na masła, bo to one sprawiają, że balsam ma "masełkową" konsystencję, a mazidło dłużej utrzymuje się na ustach. Do tego, są to idealne składniki zimowych balsamów, chroniące nasze usta przed mrozem.
Witamina E nie jest koniecznym dodatkiem, podobnie jak olejki eteryczne, jednak oba przedłużą przydatność do użycia i zwiększą właściwości pielęgnacyjne. Nie wspominając, że olejki nadadzą piękny zapach i zamaskują naftową nutę lanoliny. W moim przypadku były to 4 krople olejku goździkowego i 2 krople olejku grejpfrutowego (w zastępstwie za pomarańczowy). Pomadkę robiłam przed adwentem, więc chciałam nadać jej świąteczny zapach.
Jak wykonać?
W kąpieli wodnej.Wrzątek zlewamy do dużego pojemnika, do niego wkładamy szklankę, w której rozpuścimy składniki.
Do szklanki wrzucamy najpierw wosk i lanolinę, ponieważ potrzebują najwięcej czasu na rozpuszczenie. Do nich dokładamy masła i olej kokosowy, czyli wszystkie rafinowane składniki, które bez obawy możemy podgrzewać.
Po rozpuszczeniu maseł. Dodałam oleju rzepakowego i migdałowego. Dodanie zimnego oleju powoduje pojawienie się białego osadu, który należy ponownie rozpuścić w kąpieli wodnej.
Dopiero jak ponownie uzyskamy klarowny roztwór, wyciągamy go z kąpieli wodnej, czekamy aż chwilę przestygnie, ale nie zacznie jeszcze tężeć.
Teraz możemy dodać pozostałe składniki, wrażliwe na ciepło, zaczynając od oleju z rokitnika, który jeszcze trochę przestudzi mazidło. Dokładnie mieszamy i dodajemy witaminę E i olejki eteryczne. Ponownie mieszamy i przelewamy do czystych opakowań.
Opakowania przemyłam w spirytusie i wysuszyłam przed przelaniem balsamu.
Czekamy aż pomadka stężeje i rozdajemy po znajomych do przetestowania :)
Co myślę o tym przepisie?
Jest prosty do wykonania. Choć może się wydawać, że jest nie wiadomo ile składników, możemy się ograniczyć do 4. Masła, oleju, wosku i lanoliny.Kiedy pierwszy raz używałam tej pomadki, bałam się, że jest za twarda i trudno będzie z nią pracować. Na szczęście, rozsmarowała się i teraz ma, przynajmniej dla mnie, idealną konsystencję. Bardzo łatwo się jej używa i długo pozostaje na ustach.
Najważniejsze, skóra jest delikatna i elastyczna, nie jest sucha i nie pęka, z czym można mieć problem w zimie.
Mimo wszystko, wydaje mi się, że balsam, o którym pisałam TU, miał lepsze właściwości pielęgnacyjne (olej z awokado czyni różnicę), jednak konsystencja tego bije na głowę, każde wcześniej przygotowane przeze mnie mazidło.



