niedziela, 26 stycznia 2014

Czyścimy srebro


Szczególnie w Krakowie, czystość powietrza odbija się na naszej biżuterii, która szybko pokrywa się patyną. Dzisiaj sprzedam wam kilka domowych sposobów jak pozbyć się tej nieszczęsnej warstewki.


          Soda oczyszczona          
Sodę oczyszczoną rozpuszczamy w gorącej wodzie, tak by uzyskać roztwór nasycony (tzn. rozpuściło się tyle ile mogło, a kolejna porcja sodu już się w wodzie nie rozpuści), a nawet przesycony. Wrzucamy do tego roztworu naszą biżuterię i zostawiamy na noc. Rano w razie potrzeby przecieramy jeszcze srebro wykrystalizowaną ponownie sodą. Nie każdy brud usuniemy w ten sposób. Są takie rodzaje patyny, które nie rozpuszczą się w sodzie, natomiast, tłuszcz, łój, martwy naskórek, kurz odejdą ładnie od srebra i kryształków.

Z sody można również zrobić pastę, dodając do niej trochę wody i taką pastą delikatnie przecierając srebro. Można jednak porysować powierzchnię, pastą trudniej dostać się w jakieś zakamarki.

          Folia aluminiowa          
Pamiętam jak w dzieciństwie w Telezakupach reklamowali "Super maty do czyszczenia srebra", wystarczyło włożyć ją do zlewu, zalać gorącą wodą i dosypać soli. Viola! za ciężkie pieniądze możemy idealnie wyczyścić srebro. Tylko, że ten sam efekt uzyskamy, dzięki folii aluminiowej. Zasada jest dokładnie ta sama. Tworzymy półogniwo. Folię aluminiową wkładamy do pojemnika, zalewamy wrzątkiem i dosypujemy soli, sporo, ale tak by cała sól się rozpuściła. Następnie wrzucamy srebro. Efekty widać natychmiast.
Pamiętajmy, że na początku reakcja będzie zachodzić szybko, z czasem jednak będzie zachodzić coraz wolniej, bo potencjał reakcji będzie malał.



Srebrny pierścionek był pokryty siarczkiem srebra (akurat nie z powietrza wzięła się ta siarka). Po oczyszczeniu, nie ma śladu siarczku. Folia aluminiowa natomiast pożółkła.



post signature

niedziela, 19 stycznia 2014

To co w roślinach najcenniejsze- Witaminy

Chyba każdy wie, że witaminy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. A wiecie, że nazwy "Witamina" użył jako pierwszy polski botanik Kazimierz Funk w 1911 roku.

Witaminy to związki potrzebne do prawidłowego przebiegu funkcji życiowych, których organizm nie potrafi sam wytworzyć i muszą być dostarczane w gotowej postaci, jako prowitaminy. Wchodzą w skład enzymów, jako ich niebiałkowa część. Witaminy dzieli się na rozpuszczalne w tłuszczach (A, D, E, K, F) oraz rozpuszczalne w wodzie (C, witaminy z grupy B).


Witamina A (akseroftol, retinol)- sprzyja normalnej przemianie materii i odgrywa istotną rolę w procesach widzenia. Witaminę A znajdziemy w wątrobie i tranie. W roślinach występuje w postaci karotenu (pomarańczowego barwnika). Jej niedobór może powodować zaburzenia widzenia. Jest też niezbędna do prawidłowej pracy naskórka.
Retinol (wiki)
Dobowe zapotrzebowanie: 1-2 mg

Witamina B1 (tiamina, aneuryna)- jest koenzymem istotnym w cyklu Krebsa. Znajdziemy ją w mleku, drożdżach i mięsie. Jest też syntezowana przez bakterie obecne w przewodzie pokarmowym człowieka. Jej niedobór powoduje chorobę beri-beri, która jest szczególnie niebezpieczna dla kobiet karmiących piersią (mleko jest toksyczne dla dziecka).
Dobowe zapotrzebowanie: 1,5-2 mg

Witamina B2 (rybloflawina)- jest obecna w wątrobie, jajach kurzych, mleku, drożdżach, kaszy gryczanej, grochu, otrębach zbożowych, szpinaku, pomidorze i szczypiorku. Wchodzi w skład enzymów ściśle związanymi z oddychaniem komórkowym. Ryboflawina uważana jest za regulator poziomu cukru i azotu w organizmie. Poprawia przemianę materii i reguluje czynności naczyń włosowatych, skóry, wątroby, błon śluzowych i ośrodkowego układu nerwowego.
Dobowe zapotrzebowanie: 2-3 mg

Witamina PP (niacyna, nikotyamid)- to w dalszym ciągu witamina z grupy B. Znajdziemy ją w wątrobie i mięsie, orzeszkach ziemnych otrębach pszenicy i ryżu, warzywach, owocach i kaszy gryczanej. Niacyna reguluje procesy żołądka, poprawia pracę wątroby. Jest produkowana z odpadów przemysłu tytoniowego.
Dobowe zapotrzebowanie: 20-25 mg

Witamina B6 (pirydoksyna)- znajdziemy ją w drożdżach, ziarnach zbóż, bananach, kukurydzy i warzywach strączkowych. Reguluje działanie układu nerwowego. Niedobór wywołuje zmiany w szpiku i skórze.
Dobowe zapotrzebowanie: 2-3 mg

Witamina H (biotyna)- witamina z grupy B, która bierze udział w metabolizmie dwutlenku węgla. Jest obecna w drożdżach, grochu, bobie, cebuli, kalafiorze i grzybach. Niedobór tej witaminy, może doprowadzić do zapalenia skóry z łuszczeniem się (szczególnie u małych dzieci), wypryski, wypadanie włosów, objawy niedokrwienia i podwyższenie cholesterolu.

Wiki
Dobowe zapotrzebowanie: 0.015-0,3 mg

Witamina B11 (kwas foliowy)- jest obecna w drożdżach, wątrobie, mleku, pszenicy, ryżu, kukurydzy, bobie, fasoli, szpinaku, pomidorze. Łatwo ulega rozkładowi podczas obróbki cieplnej. Kwas foliowy bierze udział w syntezie podstawowych aminokwasów (metioniny, seryny, cysteiny i in.). Niedobór tej witaminy może powodować niedokrwistość.
Wiki

Dobowe zapotrzebowanie: 0,3-0,4 mg

Witamina B12 (cyjanokobalamina)- wraz z kwasem foliowym jest niezbędna przy syntezie aminokwasów, leukocytów i erytrocytów. Znajdziemy ją głównie w wątrobie i mięsie. Jest stosowana do leczenia anemii złośliwej.
Dobowe zapotrzebowanie: 0,003-5 mg

Witamina C (kwas askorbinowy)- obecna w owocach dzikiej róży, rokitnika, orzechach włoskich, czarnej porzeczce, chrzanie, kapuście i ogórkach kiszonych. Zwiększa krzepliwość krwi, sprzyja regeneracji tkanek (pobudza tworzenie się kolagenu), uczestniczy w tworzeniu hormonów. Kwas askorbinowy jest trwały tylko w środowisku kwaśnym.
Dobowe zapotrzebowanie: 50-100 mg

Witamina P (rutyna)- działa synergicznie z witaminą C, zmniejszając kruchość naczyń krwionośnych. Znajdziemy ją w owocach dzikiej róży i rokitnika, niedojrzałych orzechach włoskich, owocach czarnej porzeczki i w wiśniach.


Witamina D (kalcyferol)- znajdziemy ją głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego i grzybach. Powstaje ze zgromadzonych w skórze pochodnych cholesterolu pod wpływem promieniowania słonecznego.  Jest stosowana do leczenia ran, oparzeń, chorób skórnych.
Dobowe zapotrzebowanie: 0,01-0,02 mg

Witamina E (tokoferol)- znajdziemy w zielonych częściach roślin i w olejach, mleku, mięsie, jajach. Jest aktywnym przeciwutleniaczem. Stosuje się ją przy zaburzeniach miesiączkowania, zaniku mięśni, zapaleniach mięśniowych i skórnych. Niedobór wit. E może powodować rozdrażnienie, słabszą koncentrację, rogowacenie i wcześniejsze starzenie się skóry, gorsze gojenie się ran, bezpłodność, niedokrwistość.
Wiki
Dobowe zapotrzebowanie: 10-20 mg

Witamina F- to nienasycone kwasy tłuszczowe, występujące w olejach roślinnych.

Witamina K (filochinon)- bierze udział przy tworzeniu protrombiny i jest syntezowana przez bakterie obecne w jelitach. Oprócz tego znajdziemy ją w zielonych liściach kasztana, pokrzywy, lucerny, szpinaku, w kapuście i zielonych pomidorach. Sprzyja regeneracji tkanek i ma działanie przeciwbólowe. Rozkłada się pod wpływem promieniowania słonecznego.
Dobowe zapotrzebowanie: 0,05-1 mg


post signature
 źródła:
1.  wikipedia.pl
2.  Krystyna Bonenberg, Rośliny użyteczne człowiekowi, Warszawa 1988
3.  Marzena popielarska, Słownik biologiczny, Wyd. Zielona Sowa, Kraków 2003
4.  P. Czikow, J. Łapitiew, Rośliny lecznicze i bogate w witaminy,PWRiL, Warszawa 1988



Zobacz również:
Substancje czynne w roślinach

czwartek, 16 stycznia 2014

Chwila dla twarzy #1

Witam Was, w pierwszym poście z nowego cyklu.
Wspominałam ostatnio na Facebooku, że się przeziębiłam. Wymusiło to na mnie powrót do OCMu. Czyli zmywania twarzy za pomocą oleju rycynowego wymieszanego z innym.
Dlaczego wymusiło? No cóż, OCM zawsze wspieram parówką, która jest idealnym sposobem na inhalację, szczególnie w połączeniu z olejkami eterycznymi.


To nie był jednak typowy OCM. Zależało mi głównie na inhalacji, więc przed rozpoczęciem przygotowałam twarz, zmywając makijaż biedronkowym micelem i dodatkowo robiąc delikatny peeling cynamonowy.
Wrzątek przelałam do miseczki, która wielkością pasuje, do wielkości mojej twarzy.
Pozwoliłam delikatnie wodzie przestygnąć, tak by olejki nie parowały zbyt intensywnie i dodałam po kropli olejku Ylang-Ylang i goździkowego. Ten pierwszy, to moja nowość i chciałam go wypróbować, ma także właściwości tonizujące, ten drugi odkaża i jest pomocny przy przeziębieniu i kaszlu.

Teraz już wiem, że to połączenie nie było zbyt trafione. Ylang-Ylang, cobyście o nim nie czytały, jest niezwykle intensywny i śmierdzi. Nie, nie... to nie jest moja nuta zapachowa. Olejek goździkowy, zapach ma piękny i całkiem dobrze komponuje się z Ylang-Ylang, jednak jest gęsty i dużo cięższy od wody, przez co w parówce był praktycznie niewyczuwalny. Aby poradzić sobie z tym problemem, musiałam do parówki dodać także, odrobiny żelu pod prysznic.

Na twarz nałożyłam olej rycynowy wymieszany z olejem z wiesiołka i rokitnika, w proporcjach mniej więcej 1:2:1. Żeby zwiększyć intensywność parówki, odgrodziłam się od świata ręcznikiem.

W kolejne dni, nie robiłam już peelingu przed parówką, ale również zmywałam makijaż. Olejki zastąpiłam sprawdzonymi- pichtowym i rozmarynowym, które pozwoliły mi choć na chwilę udrożnić nos. Oleje pozostawiłam te same.

Po tygodniu takich zabiegów twarz jest gładka i dobrze oczyszczona. Może nie pozbyłam się wszystkich zaskórników, ale cera wygląda nieco lepiej. Chciałabym też napisać, że inhalacje pomogły uporać się z katarem, ale to imbir, który jadłam na potęgę, miał największy udział w moim wyzdrowieniu.


A co wy zrobiłyście w tym tygodniu dla swojej twarzy?

Pozdrawiam
post signature